Koń z rozwianą grzywą

A ja między innymi zapamiętałam jak Marcinek „czytał” mi bajkę o koniu z rozwianą grzywą. Ponieważ był malutki, a treść była poważna, to śmiesznie to brzmiało w ustach dzieciątka. Książka była duża i gruba, a on większość bajek znał na pamięć. „Czytając” po jakimś czasie trochę się popisywał i wśród śmichów i chichów wychodziło mu „kuń z rozwianom grzywą”, co go jeszcze bardziej śmieszyło – radocha była na całego.

c. Marysia

2 myśli nt. „Koń z rozwianą grzywą

  1. Czytanie przed snem było stałym rytuałem. Trwało to zwykle godzinę, a czasem i dłużej. Czasem oczywiście zdarzało się, że zasypialiśmy szybciej niż Marcin. A on szybko wszystko zapamiętywał i często sam powtarzał całą bajkę udając, że czyta.
    Marysiu, dziękujemy, że przypomniałaś o tym pięknym okresie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *